When We Lie Down, Grasses Grow from Us

Od pięciu lat żyję pomiędzy dwoma kontynentami. Zawsze spako- wana, gotowa do wyjazdu. Doceniam wszelkie formy stałości, ale prze- śladuje mnie nietrwałość. Sprawia, że wracam wciąż do Delhi, miasta, które sprzyja prowizorycznym rozwiązaniom, efemerycznym związkom, tandetnym przedmiotom.
Każdego roku próby wpasowania się w nieznaną mi przestrzeń wy- zwalają pytanie: zostać czy wracać? Przeprowadzka na stałe jest kusząca, ale równie pociągające jest badanie granic tej stałości.
Mój dom, rodzina i przyjaciele z dzieciństwa są w Polsce. Tam odczu- wam swobodę i komfort psychiczny. Natomiast praca, przygoda, miłość są daleko w Indiach – w Delhi, gdzie uczucie obcości spotęgowane jest tempem zmian i ruchu.
Skupiam się na ludziach: przyjaciołach, kochankach, przypadko- wych osobach i doraźnych przestrzeniach, w których mieszkają. Patrzę na nich, kiedy poruszają się między jednym a drugim wynajętym miesz- kaniem, gdy przesuwają liche konstrukcje mebli, jak balansują pomię- dzy marzeniami, nadziejami, pragnieniami. Próbuję zrozumieć te kruche struktury, by przyzwolić na ich rozpad, zgodzić się na nietrwałość, także we własnym nieukorzenionym życiu. Poczucie niedopasowania towarzy- szy przecież każdemu z nas, zwłaszcza w „domu”.