TO WSZYSTKO AMERYKA

Kiedy wypływali na pełne morze, na stołówce nie było nikogo. Choroba morska dopadła każdego. Dziób leciał prosto do wody, trzeba było mrużyć oczy. Walizki latały po kajutach. Zabawa co wieczór, ile to rodzin Ameryka rozbiła. Dopływali do brzegu, a potem cały dzień pociągiem do Chicago. Stany są piękne, Ameryka cudowna. Jedni otwierali drogę drugim. Na miejscu „work” i „shopping”. Jak cie nikt nie poskarżył to raj trwał. A jak poskarżył to deportacja i wracasz. Do Polski posyłali pieniądze i stawiali domy. Towar tani, dolar drogi. Czy wyjdzie, czy nie wyjdzie, to ludzie i tak domy trzymali. W kościele dobrze było widać, kto nie był w Ameryce – ani ubrania, ani pieniędzy. W Ameryce nie było źle. Na Podhalu pozostały po nich puste domy.
•(opis projektu powstał na podstawie rozmów z emigrantami)